Jerzy Kawalerowicz

Jerzy Kawalerowicz

Pana Jerzego spotkałem po raz pierwszy w Instytucie Polskim w Paryżu. Był to rok 1996.  Reżyser przyjechał do Paryża, gdyż w jednym z kultowych kin, niedaleko Sorbony , zrobiono wielki przegląd jego twórczości filmowej. Poprosiłem go o spotkanie w celu zrobienia zdjęć. Tak się złożyło, że dzień okazał się pochmurny i deszczowy. Może nie lało tak jak to potrafi w Paryżu, ale siąpiło nieprzyjemnie. Umówiliśmy się w parku Marco Polo ( to jakby przedłużenie ogrodu Luxemburskiego). Pan Jerzy przyszedł ze swoją koleżanką. Nasza sesja w gruncie rzeczy stała się spacerem podczas którego zrobiłem trochę zdjęć. Czułem się dosyć dziwnie, bo miałem przed sobą człowieka, który budował historię polskiego filmu. Pamiętałem jak ze szkołą byliśmy na „Faraonie”, a potem jak oglądałem w TV „Matkę Joannę od Aniołów”… Pogoda pokrzyżowała mi plany na „pogodną” sesję, musiałem użyć „szybkiego” filmu TMax 400 ASA i pewnie go naświetliłem na 800Asa, by nie mieć poruszonych zdjęć. Stąd to ziarno na filmie. Fotografowałem zoomem 80-200 f/4 więc raczej ciemnym. Choć patrząc po latach na te fotki wydaje mi się, że ziarno za bardzo nie przeszkadza a nawet koresponduje z twarzą reżysera.